W środę spotkałem się ze znajomymi po pracy. Siedzieliśmy na huśtawkach na ul. Sikorskiego. Atmosfera nigdy się tu nie zmienia. Rozmawiałem ze znajomym, który od naprawdę dawien dawna lubuje się w cięższych brzmieniach. Dzielił się szczegółami swojego pobytu w Warszawskiej Progresji, gdzie żywo imprezował na koncercie Marduka. Byłem ciekawy klimatu jaki panował na koncercie. Było ponoć soczyście. W szeregach co prawda nie było charyzmatycznego wokalisty Legiona, który jest zajęty teraz swoim nowym zupełnie innym projektem o nazwie Devian, ale i tak było godnie. Pod sceną rozpętał się prawdziwy młyn. Po udanym koncercie wraz z kilkoma poznanymi znajomymi z Warszawy udali się w stronę PKP. Pod wiaduktem natrafili na kilka zakapturzonych postaci, które nim tylko ich zobaczyli zaczęli się do nich wydzierać. Mateusz to kawał chłopa, więc gotów byłby jeszcze pójść z kolesiami w szranki. Rozsądek całe szczęście przeważył nad chęcią nauczenia dresów kultury. W dalszej części jego opowieści szli pewną ulicą w stronę PKP. Agresorzy nie wiadomo czym odurzeni podążali za nimi. Wydawało się to być bardzo niepokojące. W końcu skończyli w tym samym miejscu, do którego zmierzał opowiadający całą historię oraz jego znajomi. Na PKP dresiki przystąpiły do rękoczynów. Przyczepiły się jednak kogoś innego, niż można się było tego spodziewać. Read the rest of this entry »