Następnego dnia po pracy miałem udać się ponownie do fotografa. Tym razem jednak miałem odebrać wykonane wcześniej zdjęcia. We wtorek byłem bardziej przemęczony niż dnia wcześniejszego. Nic więc dziwnego, że pierwszą rzeczą, na którą miałem ochotę było łóżeczko, kocyk i nyny. W jakiś sposób przydałoby się zregenerować siły. Wypadałoby jednak ruszyć swoje cztery litery i udać się po te zdjęcia. Do domu wpadłem więc zupełnie na chwilę. Zjadłem obiad i ponownie wyszedłem z domu. Po chwili znalazłem się na mieście, nieopodal fontanny odetchnąłem z ulgą, iż już jestem na miejscu i za chwilę będę mógł odpocząć. Przede mną wyrosły drzwi szklane, przez które się przedostałem. Znów musiałem czekać dłuższą chwilę. Mam takie szczęście co do tego miejsca, że szok. Zawsze natrafię na grupkę ludzi, która pragnie być sfotografowana. Po odczekaniu kwadransu udało mi się zapytać o swoje zdjęcia. Zaraz je otrzymałem po czym jąłem powracać do domu. Po powrocie do niego rzuciłem fotografie na biurko i wskoczyło na łóżko.

Po przebudzeniu się i odzyskaniu świadomości podszedłem do owego biurka i chwyciłem za kopertę z wywołanymi zdjęciami. Zacząłem je po kolei przeglądać. Nie wyszły wcale tak źle. Niektóre mają nawet coś w sobie. Nie są to może żadne arcydzieła fotografii, ale osobiście mi się podobają. Wielu ludzi wykonuje zdjęcia aparatem tradycyjnym. Wg. mnie na przykład tradycyjne aparaty mają w sobie jakąś magię. Ten specyficzny pierwiastek ma też w sobie samo wywoływanie zdjęć. Zawsze wykonywałem je w taki właśnie sposób, chociaż nadeszła moda aparatów cyfrowych, którymi można zrobić zdjęcia niemal od razu. Techniki robienia zdjęć się zmieniły. Wieczorem przy grającym w tle Osjanie umieszczałem swe dzieła w albumie. Pod spodem umieściłem krótkie opisy tychże zdjęć.